Oczami Nialla:
Cały dzień zastanawiałem się czy spotkać się z Jenny. Szczerzę mówiąc nie chciałem zaczynać tej znajomości, ani jej kontynuować. Jedynym powodem, dla którego miałem się z nią spotkać to kumple, którym obiecałem przyprowadzić nową laskę.
Z moich obliczeń wynikało, że więcej jest minusów niż plusów tej znajomości. Jenny za bardzo przypominała mi o... Z resztą nie ważne. To już skończone, ja i ta dziwka... To był mój największy błąd, którego już nigdy nie popełnię.
Spojrzałem na zegar, była 18.00. O tej godzinie miałem spotkać się z Jenny w parku. W dalszym ciągu się zastanawiałem. Nie chciałem jej tu, na imprezie w moim domu... Jednak gdyby nawet sama przyszła to i tak pewnie bym jej nie zauważył. Dzisiaj będzie tu na tyle wiele osób, że nawet nie zamienię z nią słowa. Na samą myśl o dzisiejszej imprezie, na twarz wchodzi mi figlarny uśmieszek. Wszyscy ostro się zabawimy i będzie mnóstwo niezłych dziewczyn. Już widzę jak moi kumple się o nie "zatroszczą".
Usiadłem na łóżku i miałem zamiar szybko i ostatecznie podjąć decyzje związaną z Jenny. Potarłem obie ręce o siebie, starając się racjonalnie myśleć. Uśmiechnąłem się pod nosem, wypowiadając ciche TAK.
Szybko wstałem, zabrałem z krzesła moją czapkę i wybiegłem z domu. Mam nadzieję, że jeszcze ją złapię.
Muszę, w końcu co MI się nie udało?
Biegałem po parku próbując ją znaleźć. Nagle zobaczyłem znajomą sylwetkę. Zwolniłem, przyglądając się dziewczynie. Tak, to była ona. Powoli zacząłem się do niej zbliżać. Siedziała na ławce, wpatrując się w swój telefon. Będąc na tyle blisko, oplotłem ją rękami od tyłu, na co ona momentalnie się odwróciła. Na jej ciepłym, miękkim ciele pojawiły się dreszcze. Dziewczyna wpatrywała się we mnie przez chwilę nic nie mówiąc, a ja nadal oplatałem dłońmi jej ciało.
- Trochę się spóźniłeś - powiedziała z wyrzutem, nie zmieniając swojej pozycji.
- Musi ci bardzo zależeć skoro nadal tu jesteś, kochanie. - wyszeptałem jej do ucha. Za każdym razem to sprawiało, że dostawała gęsiej skórki. Lubiłem jak zawstydzała się przez moje słowa, ton i ruchy.
Jenny jedynie pokręciła przeczącą głową, jakby nie była wstanie zrobić nic innego. Rozśmieszyło mnie to. Zacieśniłem uścisk na jej talii, a następnie ją puściłem. Zauważyłem widoczną ulgę na jej twarzy, co mnie zdziwiło. Usiadłem koło niej. Ona cały czas mi się przyglądała.
- Co jest? - spytałem zdziwiony jej ciągłym spojrzeniem na mnie.
Jenny przekręciła się w moją stronę, krzyżując nogi na ławce.
- Zawsze jesteś taki dla dziewczyn? - przymrużyłem oczy, starając się ją zrozumieć.
- Jaki? - spytałem zupełnie zaskoczony jej wcześniejszymi słowami.
- Zawsze je uwodzisz? jeśli w ogóle można to tak nazwać... Pewnie tylko je wykorzystujesz, a potem zostawiasz i mieszasz je z błotem. One łudzą się, że jesteś tym jedynym. Komplementujesz, całujesz, przytulasz od tyłu, ale to tylko pozory, bo tak naprawdę są ci potrzebne wyłącznie do jednego! - ostatnie słowa wypowiedziała prawie krzycząc, jakby wpadła w jakiś trans. Każde słowo wypowiadała sucho, bez jakichkolwiek uczuć. Słysząc każde, jej kolejne zdanie byłem coraz bardziej zaskoczony.
- Co ty o mnie wiesz suko? Radzę ci uważać, bo nawet nie wiesz w co się właśnie wpakowałaś. - przysunąłem się do niej i mocno chwyciłem ją za nadgarstki. Ostro wpatrywałem się w jej oczy, chcąc wyszukać jakiejś odpowiedzi. - myślisz, że jesteś taka mądra, silna? - uśmiechnąłem się sarkastycznie. - zapewniam cię, że jesteś jak każda inna szmata, z którymi się już pieprzyłem.
Oczami Jenny:
Byłam przerażona. Nie miałam pojęcia, ze moje słowa tak go wkurzą. Chciałam po prostu wyładować moją złość.
Twarz Nialla zupełnie zmieniła wyraz. Jego oczy stały się ciemniejsze, a wszystkie mięśnie napięły się. Jego dłonie mocno zacisnęły się na moich nadgarstkach. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić, chciałam, żeby mnie puścił, zostawił i nigdy nie wracał. W tym momencie po prostu się go bałam. Nie myślałam, że może być zdolny do czegoś takiego.
- Przepraszam. - cicho wyszeptałam. Nie miałam, ani siły ani odwagi wypowiedzieć tego głośniej.
Niall słysząc to trochę złagodniał i zmniejszył nacisk na moje nadgarstki. W jego oczach nadal było widać złość. Korzystając z okazji wyślizgnęłam się z jego dłoni i szybko wstałam z tej cholernej ławki. Blondyn nadal tam siedział przypatrując się uważnie moim ruchom. Moje ciało drżało, a ręce stały się zimne. Odwróciłam się w jego stronę, powoli idąc tyłem. - Wiesz co Niall, żałuję tego. Żałuję tego, że odważyłam powiedzieć ci co myślę i żałuję tego, że w ogóle cię poznałam. Nie powinnam tu przychodzić.
Odwróciłam się z powrotem, w kierunku w którym chciałam iść. Nie czekałam na jego odpowiedź, po prostu odeszłam. Za dużo mnie to wszystko kosztowało. Moje oczy lekko się zamgliły. Myślałam, że ta znajomość potoczy się inaczej. Spojrzałam do tyłu na ławkę, na której jeszcze przed chwilą obydwoje siedzieliśmy. Nialla już tam nie było. On też po prostu odszedł. Nawet nie wytłumaczył mi dlaczego się spóźnił. To wszystko działo się tak szybko. Dobra, teraz muszę o nim zapomnieć i nie myśleć. To koniec naszej krótkiej, letniej znajomości.
Nie lubię zapominać. To sprawia, że czuję pustkę. Najgorsze jest, że to już nigdy nie powróci. Zostaną nam jedynie wspomnienia, które po jakimś czasie i tak znikną.
I tak rozmyślając dotarłam do domu. Przed wejściem sztucznie się uśmiechnęłam. Nie mogę być smutna, nie chcę, żeby ciocia to zobaczyła. Znowu zaczną się pytanie co się stało. Mam jej powiedzieć, że umówiłam się z chłopakiem, którego w ogóle nie znałam, a on prawie mnie pobił. Jedyne co mi zostaje to założyć maskę i iść dalej.
- Cześć ciociu. Udała ci się dzisiejsza randka? - powiedziałam wchodząc do domu. Zauważyłam, że moja ciocia siedzi na kanapie, ogląda jakąś komedie romantyczną i objada się lodami. Taaa czyli wyszło nie najlepiej.
- Cześć skarbie. Wiesz co, Jack to kompletny idiota! - wypowiedziała te słowa, po czym spytała. - A ty nie powinnaś być na imprezie? - zmierzyła mnie pytającym wzrokiem.
- Jakoś nie wyszło. - powiedziałam smutno i poszłam na górę do pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam w poduszkę. Zamknęłam oczy, dokładnie przypominając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia. Moje nadgarstki były zaczerwienione i nadal bolały.
Nagle poczułam, że coś w mojej kieszeni drga. Wyciągnęłam telefon, a następie przejechałam palcem po wyświetlaczu. Na ekranie pokazał się napisz "wiadomość od Niall". Widząc to zamarłam. Nie chciałam czytać co ten dupek do mnie zapisał. To był koniec znajomości. Nie chcę, żeby to co dzisiaj wydarzyło się jeszcze raz. Niestety moja ciekawość była silniejsza i postanowiłam przeczytać SMS'a od Nialla.
*Myślisz, że dam ci spokój? To dopiero początek piękna. xx*
Hej! Cieszę się, że czytacie i że się podoba. Piszcie jak wam się podoba ten rozdział, bo szczerzę to dzisiaj nie miałam weny ;/
Też chcę mieć taki talent do pisania. Ten rozdział jest BOSKI. Cała fabuła jest zajefajna i to mnie tak wciągnęło że po prostu... WOW. Chyba praktycznie codziennie wchodzę na twojego bloga i sprawdzam czy pojawił się nowy rozdział. Kiedy będzie nextt? xxx- Kara
OdpowiedzUsuńdziękuję Ci! Postaram się napisać jak najszybciej. <3
UsuńTo sama prawda. Fajnie xxx- Kara
UsuńZajebiste trafilam na to ze swojego starego bloga o Alice i Niallu i powiem ze bede to czytala z checia oraz prowadze poddobnego bloga w tym znaczeniu ze Niall jest tym zlym jezeli masz ochote wpadnij big-love-or-big-hate.blogspot.com przepraszam za spam ;D
OdpowiedzUsuńKIEDY BĘDZIE NEXT?
OdpowiedzUsuńdzisiaj albo jutro. :)
UsuńWiesz że cię Kocham?
UsuńDodasz dzisiaj?
OdpowiedzUsuńtak, ale wieczorem.
Usuń