Oczami Jenny:
Obudziłam się rano. Spojrzałam na zegarek, który pokazywał 7:25. Mogłam spać dłużej, ponieważ nie miałam nic do roboty, nie musiałam iść do szkoły. Jednak burza myśli krążąca po mojej głowie nie pozwalała mi na bezczynne leżenie. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Była ładna pogoda, więc postanowiłam przejść się na krótki spacer. Ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół. Starając się nie obudzić cioci, zrobiłam sobie śniadanie, a następnie cicho wyszłam z domu. Opuszczając mieszkanie poczułam ulgę i wolność, jakbym zostawiła tam wszystkie wspomnienia wczorajszego dnia.
Szłam londyńskimi uliczkami, wpatrując się w swoje buty. Nie widziałam gdzie iść, postanowiłam, że pójdę w miejsce, w którym jeszcze nie byłam. Mijałam różne domy i uliczki. Nagle zobaczyłam dość duży, biały dom. Wszystkie okna były zasłonięte od wewnątrz jakimś bordowym materiałem. W ogrodzie leżały butelki po piwie oraz różne śmieci i... czyjeś ubrania. Pewnie musiała tu być wielka impreza. Nagle poczułam lekki ucisk w żołądku. Przypomniałam sobie, że Niall robił imprezę. Zastanawiało mnie czy to jego dom, bo przecież mówił mi, że mieszka niedaleko Green Parku... Więc zgadza się miejsce, zgadza się to, że zeszłej nocy odbyła się tu impreza, ale to nie musi świadczyć o tym, że to akurat jego dom, prawda?
Ciekawość zżerała mnie od środka. Czułam ekscytacje, ponieważ jeśli to by był jego dom, wiedziałabym coś na jego temat. Na razie w ogóle go nie znam. Chciała bym się czegoś dowiedzieć.
Podeszłam do bramki, żeby zobaczyć czy na domofonie jest jakieś nazwisko. Niestety nic nie pisało. Oparłam się o bramkę, a ona się uchyliła. Mało brakowało, a wylądowała bym na ziemi. Stałam w miejscu, czekając na dalszy rozwój akcji. W dalszym ciągu nic się nie działo, nikt mnie nie zauważył...
Co ja w ogóle robię? Bezprawnie wchodzę na czyjąś posesję, a właściwie nie czyjąś tylko prawdopodobnie Nialla. Więc skoro go znam, a on mnie to mogła bym się rozejrzeć.
Nie Jenny, nie możesz, przecież gdyby Niall chciał, żebyś przyszła to by cię zaprosił, prawda?
Niepewnie zrobiłam krok w przód, nic się nie działo, potem kolejny i tak dalej, aż doszła do drzwi frontowych. Nie wiem co ja robię, przecież to chore, nie mogę wchodzić komuś do domu...
Skarciłam się w myślach za to co robię, a następnie nacisnęłam klamkę. Drzwi powoli otworzyły się. Moje serce biło szybko, a adrenalina skakała jak szalona.Weszłam do środka budynku. Przywitał mnie mocny odór alkoholu i tytoniu. Było ciemno, ale małe promienie słońca dostawały się przez ciemne firany. Mój rozum kazał mi stać, ale moja ciekawość i nogi kierowały mnie dalej. Z tego co się orientowałam, znalazłam się w salonie. Była tam wielka czarna kanapa, na której leżało mnóstwo osób. Na podłodze również leżeli pijani ludzie. Wszyscy w wieku około od 16 do 19. Moje oczy wędrowały po twarzach każdej osoby w poszukiwaniu Nialla. Dalej nie byłam pewna, że to jego dom, choć wszystko na to wskazywało. Postanowiłam pójść do kolejnej części mieszkania. Weszłam po schodach na górę, po czym szłam korytarzem. Było tam wiele drzwi, które po kolei otwierałam, zaglądając do środka. Po drodze przechodziłam nad leżącymi na podłodze osobami.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach. Zamarłam. Moje serce przyśpieszyło tak, że byłam na granicy wytrzymałości. Sparaliżowana odwróciłam się, aby zobaczyć kto stoi za mną. I w tym momencie mój oddech stał się płytki i szybki. Zrobiło mi się duszno. Zobaczyłam blond włosy i wpatrzone we mnie niebieskie oczy.
- Co ty tu robisz? - zapytał Niall, widocznie zdziwiony moją obecnością.
- Niall, ja... - nie mogłam nic powiedzieć. Byłam za bardzo sparaliżowana przez taki szybki obieg sytuacji.
- Powiesz mi sama czy mam się dowiedzieć inaczej? - przymrużyłam oczy nie do końca rozumiejąc jego wypowiedzi.
- Co masz na myśli? - ocknęłam się z wcześniejszego amoku.
Niall mocno przyparł mnie do ściany, napierając na mnie swoim ciałem. Chwycił mnie za nadgarstki tak, że nie byłam w stanie się poruszać. Nasze ciała się stykały, a twarze były niebezpiecznie blisko. Twarz Nialla nie wykazywała żadnej emocji.
- Mówiłem ci żebyś tu nie przychodziła, czego nie zrozumiałaś w mojej wypowiedzi kochanie? - blondyn wychrypiał te słowa, przybliżając swoją twarz jeszcze bliżej mojej.
- Po prostu byłam ciekawa, a ty zachowujesz się jak dupek! - powiedziałam szybko, próbując wydostać się z jego uścisku.
- Powiedz mi coś czego nie wiem kochanie. - wyszeptał mi do ucha. - Jak bardzo cię do mnie ciągnie?
Nie wierzę, że to powiedział.
- Możesz mnie puścić? - w dalszym ciągu próbowałam się od niego uwolnić. W końcu przestałam, uspokoiłam się i zamknęłam oczy. Wtedy Niall poluzował swój uścisk na moich nadgarstkach i minimalnie się oddalił.
- A ty możesz mi w końcu odpowiedzieć? - spojrzał prosto w moje oczy. Jego wzrok dogłębnie mnie przeszywał.
- Każdą dziewczynę pytasz o takie rzeczy? Wybacz, ale ja ci nie odpowiem, poza tym ja cię w ogóle nie znam. - Niall otworzył usta chcąc coś powiedzieć, ale mu przerwałam. Teraz to ja zbliżyłam się do niego, a nie na odwrót. - Może ty pierwszy odpowiesz, co?
W tym momencie Niall desperacko objął moją talie i wpił swoje usta w moje. Jeździł rękami bo moich plecach, zjeżdżając niżej. Chciałam to wszystko zatrzymać, ale nie mogłam. Jego usta były takie miękkie i idealnie współpracowały z moimi. Chciałam go odepchnąć, ale nie mogłam. To wszystko było zbyt piękne, aby to przerywać. Ręce Nialla znajdowały się już na moich pośladkach, a usta delikatnie szarpały moje. Blondyn wsunął swój zachłanny język do moich ust. Wydawało mi się jakby ten pocałunek trwał wieki. Nasze oddechy były coraz płytsze i nierówne, a my stawaliśmy się coraz bardziej zachłanni i pożądliwi. Niall przyparł mnie do ściany,a ja oplotłam jego szyję rękami. Podskoczyłam zaplatając swoje nogi na jego. Niall chwycił moje uda ściskając je i łaskocząc. Następnie w tej samej pozycji przenieśliśmy się do któregoś z pokoi. Rzuciliśmy się na łóżko i wtedy zrozumiałam co się dzieje.
- Niall my nie możemy, przecież prawie cię nie znam. - powiedziałam cicho, lekko go odpychając. Niall przestał mnie całować, a ja wpatrywałam się w niego czekając na reakcję.
- Wydaję mi się, że ci się podobało? - Wstał z łóżka i pociągnął mnie ze sobą. Teraz oboje staliśmy naprzeciwko siebie. Jakby nic się nie stało.
- Nie znam cię, a po tym co zobaczyłam ostatnio, nie mam o tobie za dobrego zdania.
- Jakoś nie obchodzi mnie twoje zdanie na mój temat. Dla mnie jesteś nikim kochanie. - po tych słowach mój żołądek nieprzyjemnie się przekręcił. Zabolało mnie to co powiedział.
- A ty jesteś dupkiem! - wykrzyczałam jak dziecko. Nie miałam już siły na kłótnie z nim.
Wybiegłam, a moje oczy się przeszkliły.
PRZEPRASZAM że tak długo nie dodawałam! Nie miałam kompletnie czasu na pisanie. Mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodoba. xx
wtorek, 25 czerwca 2013
sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział 5
Oczami Jenny:
Przeczytałam sms od Nialla, zamarłam. Nie chciałam już ciągnąć tej znajomości, po tym co zobaczyłam. Podczas naszego pierwszego spotkania zachowywał się inaczej, nie wiedziałam, że może zrobić coś takiego.
Jednak pomimo tego wszystkiego, ciągnęło mnie do niego. Szerzę mówiąc to podczas dzisiejszego spotkania byłabym w stanie pobiec za nim i go przeprosić. Nie wiem za co, ale po prostu chcę być blisko niego. Nienawidzę tego. Jedna wielka nie wiadoma. Mam mieszane uczucia co do niego. Dodatkowo nie mam nawet kogo się poradzić, zwierzyć, no bo co powiem? Poczułam coś do nieznajomego, niebezpiecznego chłopaka, który ma każnego w dupie i wszystkie cechy przez które warto by go było zostawić... Jednak ma też tą dobrą stronę i może jej nie okazuje, ale ja to widzę. Prawdopodobnie się mylę, ale zawsze warto wierzyć...
Jeszcze raz przeczytałam wiadomość od Nialla, zastanawiając się czy mu odpisać czy zostawić tę sprawę w spokoju. Myślałam nad tym jak by to było moje być albo nie być. Znowu przeczytałam otrzymanego sms'a i moje serce zaczęło bić innym, szybszym rytmem.
Na klawiaturze telefonu wystukałam "czego ode mnie chcesz?". Zastanawiałam się czy dobrze postępuje... Czy to bezpieczne... i w tym momencie wybuchłam sarkastycznym śmiechem... Tak oczywiście ta znajomość jest bardzo bezpieczna.
Jeszcze raz spojrzałam na ekran telefonu i ostatecznie wybrałam opcję wyślij.
Oczami Nialla:
Impreza już się porządnie rozkręciła. Przyszło mnóstwo osób. Wszędzie leżały butelki piwa, niektóre już puste. W powietrzu unosił się zapach alkoholu i papierosów. Tego wieczoru miałem ochotę odpłynąć i zapomnieć o tym pieprzonym świecie.
Usiadłem koło mojego kumpla otoczonego całkiem niezłymi dziewczynami. On spojrzał na nie znacząco, po czym odeszły.
- Gdzie masz swoją panienkę?- wymamrotał. Alkohol i inne substancję odurzające już zawładnęły jego umysłem.
- To nie jest moja panienka cioto. - spojrzałem na niego, składając ręce w pięść.
Josh zaczął się śmiać, co mnie zdziwiło. Nie myślałem, że jego mózg, w tak krótkim czasie jest aż tak zawładnięty przez...
- Znowu brałeś ? - on zaczął się jedynie jeszcze głośniej śmiać.
- Stary, jesteś w totalnym gównie... - odszedłem. Nie będę kontynuować tej bezsensownej rozmowy...
Poszedłem na górne piętro, zobaczyć jak moi goście się bawią. Przeszedłem przez korytarz, zaglądając do znajdujących się tam pokoi. Wszyscy byli już mocno zjarani. Ja też wziąłem butelkę piwa, otworzyłem ją i przyłożyłem do ust, unosząc w górę. Szybko wypiłem alkohol przynosząc sobie jakiegoś rodzaju ulgę.
Wtopiłem się w tłum i zacząłem zajmować się kilkoma panienkami. Niestety coś mi przerwało. Poczułem wibrację mojego telefonu. Odszedłem na bok i wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Odblokowałem ją i przeczytałem wiadomość od Jenny. Zdziwiłem się, że mi odpisała. Posklejałem znajdujące się na ekranie telefonu literki. Nie zastanawiając się odpisałem jej. Spowrotem schowałem telefon do kieszeni, zabrałem kolejne piwo i dołączyłem do reszty, chwiejąc się w rytm muzyki.
Punkt widzenia Jenny:
Dostałam kolejnego sms'a od blondyna. Przejechałam palcem po ekranie i moim oczom ukazało się kilka słów.
* Może wpadniesz? Zaproszenie masz zawsze. W parku za 20 minut kochanie. xx *
Nie chciałam się już nad tym zastanawiać. Skoro los daję mi taką szansę, nie mogę jej zmarnować. Nigdy nie wiadomo co zdarzy się jutro, więc trzeba żyć chwilą.
Szybko wystukałam krótkie "ok". Zaczęłam czesać włosy i poprawiać makijaż. Pośpiesznie zbiegłam ze schodów szukając cioci. Ona w dalszym ciągu siedziała przez telewizorem. Oznajmiłam, że wychodzę i nie czekając na odpowiedź wyszłam. Szybkim krokiem zmierzałam w stronę parku. Nagle wszystkie obawy wróciły, ale nie mogę się poddać moim urojeniom.
W ciągu piętnastu minut doszłam do umówionego miejsca. Zatrzymałam się i spojrzałam na telefon. Niall powinien już być.
Nagle poczułam ciepłe dłonie na swoich biodrach. Po moim ciele przeszedł dreszcz. Nie bałam się, bo wiedziałam, że to był on. Niall obrócił mnie, aby spojrzeć na moją twarz. Dalej trzymał ręce na moich biodrach. Jeszcze bardzie przysunął mnie do siebie. Nie czułam tego zmieszania co wcześniej. Miałam inny problem, poczułam ciepło w brzuchu. Jakby zamieszkało tam stado motyli.
- Podoba ci się? - zabrzmiał jego niski głos. Te słowa mnie zawstydziły, gdyż uświadomiłam sobie że przez ten czas wpatrywałam się w jego twarz z lekkim uśmiechem. Spuściłam swoją głowę patrząc na jego unoszącą się i opadającą klatkę piersiową. Chciałam się uwolnić od jego uścisku, ale on jedynie go wzmocnił przysuwają mnie jeszcze bliżej, tak, że moja klatka dotykała jego. Nasze oddechy były nierówne, a mój stopniowo przyśpieszał. Niall chyba to zauważył, bo na jego twarzy pojawił się figlarny uśmieszek.
- Możesz mnie już puścić? - powiedziałam przyciszonym tonem. Miałam nadzieję, że nie będę musiała odpowiedzieć na jego wcześniejsze pytanie.
- Zrobię to jak mi odpowiesz. - niestety się myliła. Kompletnie nie wiem co powiedzieć.
- Chyba śnisz... - Tylko to przyszło mi do głowy. Chłopak uśmiechnął się tajemniczo, a następnie mnie puścił. - To idziemy do ciebie? - przerwałam tą panującą pomiędzy nami ciszę.
- Raczej tak, ale jeśli masz jakiś inny pomysł, mów. - powiedział trochę nie obecnie. Nie kontynuowałam tego tematu.
Szliśmy razem w ciszy przez mroczne uliczki. Było już całkiem ciemno. Niall jakoś dziwnie się zachowywał, jakby męczyło go moje towarzystwo.
Nagle zatrzymał się, a ja nie wiedziałam co mam robić. Stanęłam obok i zaczęłam mu się przyglądać. O co tu chodzi?
- Czemu nie idziemy? - zapytałam zdezorientowana.
Niall zaczął się do mnie zbliżać. Moje serce zabiło mocniej. Patrzył się w moje oczy, jakby chciał znaleźć w nich jakąś informację. Przejechał kciukiem po moim policzku, a następnie chwycił moje biodra przysuwają mnie bardzo blisko siebie. Mój oddech stał się szybki i płytki.
- Bardzo mi kogoś przypominasz, wiesz? - przerwał na chwile, wpatrując się we mnie. - Lepiej będzie jeśli wrócisz do domu.
- Dlaczego? Niall możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?! - mój poziom irytacji wzrósł. O co mu znowu chodzi. Już nic nie rozumiem.
Nagle Niall mocno przycisnął moje biodra, a następnie wpił się w moje usta. Całował mnie agresywnie, jakby chciał wyrzucić w ten sposób swoją złość. Ale na co albo na kogo mógł być zły? I jeszcze te słowa "bardzo mi kogoś przypominasz". To już za dużo na dzisiaj.
Nie odwzajemniając pocałunku, odepchnęłam blondyna najmocniej jak umiałam. Odsunęłam się od niego i zapytałam.
- Niall mam już tego dość. Nie powinnam w ogóle zgadzać się na to kolejne spotkanie.
- Czyli żałujesz? - powiedział to tak szczerze i poważnie jakby miało zależeć od tego czyjeś życie.
- Nie, ale nic z tego nie rozumiem. - spuściłam wzrok.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie kochanie. - podszedł do mnie i potarł swoim nosem o mój.
Chwile stał wpatrując się w moje oczy, a następnie odszedł. Już trzeci raz odkąd go poznałam po prostu odszedł.
Wróciłam do domu i rzuciłam się na łóżko. Byłam wyczerpana. Cały czas w głowie krążyły mi jego słowa...
Bardzo mi kogoś przypominasz wiesz?
Hej, sorry, że musieliście dość długo czekać, ale mam teraz dużo nauki ;/ Mam nadzieję, że przynajmniej rozdział wam się spodoba. A no i dzięki na miłe komentarze <3
Przeczytałam sms od Nialla, zamarłam. Nie chciałam już ciągnąć tej znajomości, po tym co zobaczyłam. Podczas naszego pierwszego spotkania zachowywał się inaczej, nie wiedziałam, że może zrobić coś takiego.
Jednak pomimo tego wszystkiego, ciągnęło mnie do niego. Szerzę mówiąc to podczas dzisiejszego spotkania byłabym w stanie pobiec za nim i go przeprosić. Nie wiem za co, ale po prostu chcę być blisko niego. Nienawidzę tego. Jedna wielka nie wiadoma. Mam mieszane uczucia co do niego. Dodatkowo nie mam nawet kogo się poradzić, zwierzyć, no bo co powiem? Poczułam coś do nieznajomego, niebezpiecznego chłopaka, który ma każnego w dupie i wszystkie cechy przez które warto by go było zostawić... Jednak ma też tą dobrą stronę i może jej nie okazuje, ale ja to widzę. Prawdopodobnie się mylę, ale zawsze warto wierzyć...
Jeszcze raz przeczytałam wiadomość od Nialla, zastanawiając się czy mu odpisać czy zostawić tę sprawę w spokoju. Myślałam nad tym jak by to było moje być albo nie być. Znowu przeczytałam otrzymanego sms'a i moje serce zaczęło bić innym, szybszym rytmem.
Na klawiaturze telefonu wystukałam "czego ode mnie chcesz?". Zastanawiałam się czy dobrze postępuje... Czy to bezpieczne... i w tym momencie wybuchłam sarkastycznym śmiechem... Tak oczywiście ta znajomość jest bardzo bezpieczna.
Jeszcze raz spojrzałam na ekran telefonu i ostatecznie wybrałam opcję wyślij.
Oczami Nialla:
Impreza już się porządnie rozkręciła. Przyszło mnóstwo osób. Wszędzie leżały butelki piwa, niektóre już puste. W powietrzu unosił się zapach alkoholu i papierosów. Tego wieczoru miałem ochotę odpłynąć i zapomnieć o tym pieprzonym świecie.
Usiadłem koło mojego kumpla otoczonego całkiem niezłymi dziewczynami. On spojrzał na nie znacząco, po czym odeszły.
- Gdzie masz swoją panienkę?- wymamrotał. Alkohol i inne substancję odurzające już zawładnęły jego umysłem.
- To nie jest moja panienka cioto. - spojrzałem na niego, składając ręce w pięść.
Josh zaczął się śmiać, co mnie zdziwiło. Nie myślałem, że jego mózg, w tak krótkim czasie jest aż tak zawładnięty przez...
- Znowu brałeś ? - on zaczął się jedynie jeszcze głośniej śmiać.
- Stary, jesteś w totalnym gównie... - odszedłem. Nie będę kontynuować tej bezsensownej rozmowy...
Poszedłem na górne piętro, zobaczyć jak moi goście się bawią. Przeszedłem przez korytarz, zaglądając do znajdujących się tam pokoi. Wszyscy byli już mocno zjarani. Ja też wziąłem butelkę piwa, otworzyłem ją i przyłożyłem do ust, unosząc w górę. Szybko wypiłem alkohol przynosząc sobie jakiegoś rodzaju ulgę.
Wtopiłem się w tłum i zacząłem zajmować się kilkoma panienkami. Niestety coś mi przerwało. Poczułem wibrację mojego telefonu. Odszedłem na bok i wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Odblokowałem ją i przeczytałem wiadomość od Jenny. Zdziwiłem się, że mi odpisała. Posklejałem znajdujące się na ekranie telefonu literki. Nie zastanawiając się odpisałem jej. Spowrotem schowałem telefon do kieszeni, zabrałem kolejne piwo i dołączyłem do reszty, chwiejąc się w rytm muzyki.
Punkt widzenia Jenny:
Dostałam kolejnego sms'a od blondyna. Przejechałam palcem po ekranie i moim oczom ukazało się kilka słów.
* Może wpadniesz? Zaproszenie masz zawsze. W parku za 20 minut kochanie. xx *
Nie chciałam się już nad tym zastanawiać. Skoro los daję mi taką szansę, nie mogę jej zmarnować. Nigdy nie wiadomo co zdarzy się jutro, więc trzeba żyć chwilą.
Szybko wystukałam krótkie "ok". Zaczęłam czesać włosy i poprawiać makijaż. Pośpiesznie zbiegłam ze schodów szukając cioci. Ona w dalszym ciągu siedziała przez telewizorem. Oznajmiłam, że wychodzę i nie czekając na odpowiedź wyszłam. Szybkim krokiem zmierzałam w stronę parku. Nagle wszystkie obawy wróciły, ale nie mogę się poddać moim urojeniom.
W ciągu piętnastu minut doszłam do umówionego miejsca. Zatrzymałam się i spojrzałam na telefon. Niall powinien już być.
Nagle poczułam ciepłe dłonie na swoich biodrach. Po moim ciele przeszedł dreszcz. Nie bałam się, bo wiedziałam, że to był on. Niall obrócił mnie, aby spojrzeć na moją twarz. Dalej trzymał ręce na moich biodrach. Jeszcze bardzie przysunął mnie do siebie. Nie czułam tego zmieszania co wcześniej. Miałam inny problem, poczułam ciepło w brzuchu. Jakby zamieszkało tam stado motyli.
- Podoba ci się? - zabrzmiał jego niski głos. Te słowa mnie zawstydziły, gdyż uświadomiłam sobie że przez ten czas wpatrywałam się w jego twarz z lekkim uśmiechem. Spuściłam swoją głowę patrząc na jego unoszącą się i opadającą klatkę piersiową. Chciałam się uwolnić od jego uścisku, ale on jedynie go wzmocnił przysuwają mnie jeszcze bliżej, tak, że moja klatka dotykała jego. Nasze oddechy były nierówne, a mój stopniowo przyśpieszał. Niall chyba to zauważył, bo na jego twarzy pojawił się figlarny uśmieszek.
- Możesz mnie już puścić? - powiedziałam przyciszonym tonem. Miałam nadzieję, że nie będę musiała odpowiedzieć na jego wcześniejsze pytanie.
- Zrobię to jak mi odpowiesz. - niestety się myliła. Kompletnie nie wiem co powiedzieć.
- Chyba śnisz... - Tylko to przyszło mi do głowy. Chłopak uśmiechnął się tajemniczo, a następnie mnie puścił. - To idziemy do ciebie? - przerwałam tą panującą pomiędzy nami ciszę.
- Raczej tak, ale jeśli masz jakiś inny pomysł, mów. - powiedział trochę nie obecnie. Nie kontynuowałam tego tematu.
Szliśmy razem w ciszy przez mroczne uliczki. Było już całkiem ciemno. Niall jakoś dziwnie się zachowywał, jakby męczyło go moje towarzystwo.
Nagle zatrzymał się, a ja nie wiedziałam co mam robić. Stanęłam obok i zaczęłam mu się przyglądać. O co tu chodzi?
- Czemu nie idziemy? - zapytałam zdezorientowana.
Niall zaczął się do mnie zbliżać. Moje serce zabiło mocniej. Patrzył się w moje oczy, jakby chciał znaleźć w nich jakąś informację. Przejechał kciukiem po moim policzku, a następnie chwycił moje biodra przysuwają mnie bardzo blisko siebie. Mój oddech stał się szybki i płytki.
- Bardzo mi kogoś przypominasz, wiesz? - przerwał na chwile, wpatrując się we mnie. - Lepiej będzie jeśli wrócisz do domu.
- Dlaczego? Niall możesz mi wytłumaczyć o co chodzi?! - mój poziom irytacji wzrósł. O co mu znowu chodzi. Już nic nie rozumiem.
Nagle Niall mocno przycisnął moje biodra, a następnie wpił się w moje usta. Całował mnie agresywnie, jakby chciał wyrzucić w ten sposób swoją złość. Ale na co albo na kogo mógł być zły? I jeszcze te słowa "bardzo mi kogoś przypominasz". To już za dużo na dzisiaj.
Nie odwzajemniając pocałunku, odepchnęłam blondyna najmocniej jak umiałam. Odsunęłam się od niego i zapytałam.
- Niall mam już tego dość. Nie powinnam w ogóle zgadzać się na to kolejne spotkanie.
- Czyli żałujesz? - powiedział to tak szczerze i poważnie jakby miało zależeć od tego czyjeś życie.
- Nie, ale nic z tego nie rozumiem. - spuściłam wzrok.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie kochanie. - podszedł do mnie i potarł swoim nosem o mój.
Chwile stał wpatrując się w moje oczy, a następnie odszedł. Już trzeci raz odkąd go poznałam po prostu odszedł.
Wróciłam do domu i rzuciłam się na łóżko. Byłam wyczerpana. Cały czas w głowie krążyły mi jego słowa...
Bardzo mi kogoś przypominasz wiesz?
Hej, sorry, że musieliście dość długo czekać, ale mam teraz dużo nauki ;/ Mam nadzieję, że przynajmniej rozdział wam się spodoba. A no i dzięki na miłe komentarze <3
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział 4
Oczami Nialla:
Cały dzień zastanawiałem się czy spotkać się z Jenny. Szczerzę mówiąc nie chciałem zaczynać tej znajomości, ani jej kontynuować. Jedynym powodem, dla którego miałem się z nią spotkać to kumple, którym obiecałem przyprowadzić nową laskę.
Z moich obliczeń wynikało, że więcej jest minusów niż plusów tej znajomości. Jenny za bardzo przypominała mi o... Z resztą nie ważne. To już skończone, ja i ta dziwka... To był mój największy błąd, którego już nigdy nie popełnię.
Spojrzałem na zegar, była 18.00. O tej godzinie miałem spotkać się z Jenny w parku. W dalszym ciągu się zastanawiałem. Nie chciałem jej tu, na imprezie w moim domu... Jednak gdyby nawet sama przyszła to i tak pewnie bym jej nie zauważył. Dzisiaj będzie tu na tyle wiele osób, że nawet nie zamienię z nią słowa. Na samą myśl o dzisiejszej imprezie, na twarz wchodzi mi figlarny uśmieszek. Wszyscy ostro się zabawimy i będzie mnóstwo niezłych dziewczyn. Już widzę jak moi kumple się o nie "zatroszczą".
Usiadłem na łóżku i miałem zamiar szybko i ostatecznie podjąć decyzje związaną z Jenny. Potarłem obie ręce o siebie, starając się racjonalnie myśleć. Uśmiechnąłem się pod nosem, wypowiadając ciche TAK.
Szybko wstałem, zabrałem z krzesła moją czapkę i wybiegłem z domu. Mam nadzieję, że jeszcze ją złapię.
Muszę, w końcu co MI się nie udało?
Biegałem po parku próbując ją znaleźć. Nagle zobaczyłem znajomą sylwetkę. Zwolniłem, przyglądając się dziewczynie. Tak, to była ona. Powoli zacząłem się do niej zbliżać. Siedziała na ławce, wpatrując się w swój telefon. Będąc na tyle blisko, oplotłem ją rękami od tyłu, na co ona momentalnie się odwróciła. Na jej ciepłym, miękkim ciele pojawiły się dreszcze. Dziewczyna wpatrywała się we mnie przez chwilę nic nie mówiąc, a ja nadal oplatałem dłońmi jej ciało.
- Trochę się spóźniłeś - powiedziała z wyrzutem, nie zmieniając swojej pozycji.
- Musi ci bardzo zależeć skoro nadal tu jesteś, kochanie. - wyszeptałem jej do ucha. Za każdym razem to sprawiało, że dostawała gęsiej skórki. Lubiłem jak zawstydzała się przez moje słowa, ton i ruchy.
Jenny jedynie pokręciła przeczącą głową, jakby nie była wstanie zrobić nic innego. Rozśmieszyło mnie to. Zacieśniłem uścisk na jej talii, a następnie ją puściłem. Zauważyłem widoczną ulgę na jej twarzy, co mnie zdziwiło. Usiadłem koło niej. Ona cały czas mi się przyglądała.
- Co jest? - spytałem zdziwiony jej ciągłym spojrzeniem na mnie.
Jenny przekręciła się w moją stronę, krzyżując nogi na ławce.
- Zawsze jesteś taki dla dziewczyn? - przymrużyłem oczy, starając się ją zrozumieć.
- Jaki? - spytałem zupełnie zaskoczony jej wcześniejszymi słowami.
- Zawsze je uwodzisz? jeśli w ogóle można to tak nazwać... Pewnie tylko je wykorzystujesz, a potem zostawiasz i mieszasz je z błotem. One łudzą się, że jesteś tym jedynym. Komplementujesz, całujesz, przytulasz od tyłu, ale to tylko pozory, bo tak naprawdę są ci potrzebne wyłącznie do jednego! - ostatnie słowa wypowiedziała prawie krzycząc, jakby wpadła w jakiś trans. Każde słowo wypowiadała sucho, bez jakichkolwiek uczuć. Słysząc każde, jej kolejne zdanie byłem coraz bardziej zaskoczony.
- Co ty o mnie wiesz suko? Radzę ci uważać, bo nawet nie wiesz w co się właśnie wpakowałaś. - przysunąłem się do niej i mocno chwyciłem ją za nadgarstki. Ostro wpatrywałem się w jej oczy, chcąc wyszukać jakiejś odpowiedzi. - myślisz, że jesteś taka mądra, silna? - uśmiechnąłem się sarkastycznie. - zapewniam cię, że jesteś jak każda inna szmata, z którymi się już pieprzyłem.
Oczami Jenny:
Byłam przerażona. Nie miałam pojęcia, ze moje słowa tak go wkurzą. Chciałam po prostu wyładować moją złość.
Twarz Nialla zupełnie zmieniła wyraz. Jego oczy stały się ciemniejsze, a wszystkie mięśnie napięły się. Jego dłonie mocno zacisnęły się na moich nadgarstkach. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić, chciałam, żeby mnie puścił, zostawił i nigdy nie wracał. W tym momencie po prostu się go bałam. Nie myślałam, że może być zdolny do czegoś takiego.
- Przepraszam. - cicho wyszeptałam. Nie miałam, ani siły ani odwagi wypowiedzieć tego głośniej.
Niall słysząc to trochę złagodniał i zmniejszył nacisk na moje nadgarstki. W jego oczach nadal było widać złość. Korzystając z okazji wyślizgnęłam się z jego dłoni i szybko wstałam z tej cholernej ławki. Blondyn nadal tam siedział przypatrując się uważnie moim ruchom. Moje ciało drżało, a ręce stały się zimne. Odwróciłam się w jego stronę, powoli idąc tyłem. - Wiesz co Niall, żałuję tego. Żałuję tego, że odważyłam powiedzieć ci co myślę i żałuję tego, że w ogóle cię poznałam. Nie powinnam tu przychodzić.
Odwróciłam się z powrotem, w kierunku w którym chciałam iść. Nie czekałam na jego odpowiedź, po prostu odeszłam. Za dużo mnie to wszystko kosztowało. Moje oczy lekko się zamgliły. Myślałam, że ta znajomość potoczy się inaczej. Spojrzałam do tyłu na ławkę, na której jeszcze przed chwilą obydwoje siedzieliśmy. Nialla już tam nie było. On też po prostu odszedł. Nawet nie wytłumaczył mi dlaczego się spóźnił. To wszystko działo się tak szybko. Dobra, teraz muszę o nim zapomnieć i nie myśleć. To koniec naszej krótkiej, letniej znajomości.
Nie lubię zapominać. To sprawia, że czuję pustkę. Najgorsze jest, że to już nigdy nie powróci. Zostaną nam jedynie wspomnienia, które po jakimś czasie i tak znikną.
I tak rozmyślając dotarłam do domu. Przed wejściem sztucznie się uśmiechnęłam. Nie mogę być smutna, nie chcę, żeby ciocia to zobaczyła. Znowu zaczną się pytanie co się stało. Mam jej powiedzieć, że umówiłam się z chłopakiem, którego w ogóle nie znałam, a on prawie mnie pobił. Jedyne co mi zostaje to założyć maskę i iść dalej.
- Cześć ciociu. Udała ci się dzisiejsza randka? - powiedziałam wchodząc do domu. Zauważyłam, że moja ciocia siedzi na kanapie, ogląda jakąś komedie romantyczną i objada się lodami. Taaa czyli wyszło nie najlepiej.
- Cześć skarbie. Wiesz co, Jack to kompletny idiota! - wypowiedziała te słowa, po czym spytała. - A ty nie powinnaś być na imprezie? - zmierzyła mnie pytającym wzrokiem.
- Jakoś nie wyszło. - powiedziałam smutno i poszłam na górę do pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam w poduszkę. Zamknęłam oczy, dokładnie przypominając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia. Moje nadgarstki były zaczerwienione i nadal bolały.
Nagle poczułam, że coś w mojej kieszeni drga. Wyciągnęłam telefon, a następie przejechałam palcem po wyświetlaczu. Na ekranie pokazał się napisz "wiadomość od Niall". Widząc to zamarłam. Nie chciałam czytać co ten dupek do mnie zapisał. To był koniec znajomości. Nie chcę, żeby to co dzisiaj wydarzyło się jeszcze raz. Niestety moja ciekawość była silniejsza i postanowiłam przeczytać SMS'a od Nialla.
*Myślisz, że dam ci spokój? To dopiero początek piękna. xx*
Hej! Cieszę się, że czytacie i że się podoba. Piszcie jak wam się podoba ten rozdział, bo szczerzę to dzisiaj nie miałam weny ;/
Cały dzień zastanawiałem się czy spotkać się z Jenny. Szczerzę mówiąc nie chciałem zaczynać tej znajomości, ani jej kontynuować. Jedynym powodem, dla którego miałem się z nią spotkać to kumple, którym obiecałem przyprowadzić nową laskę.
Z moich obliczeń wynikało, że więcej jest minusów niż plusów tej znajomości. Jenny za bardzo przypominała mi o... Z resztą nie ważne. To już skończone, ja i ta dziwka... To był mój największy błąd, którego już nigdy nie popełnię.
Spojrzałem na zegar, była 18.00. O tej godzinie miałem spotkać się z Jenny w parku. W dalszym ciągu się zastanawiałem. Nie chciałem jej tu, na imprezie w moim domu... Jednak gdyby nawet sama przyszła to i tak pewnie bym jej nie zauważył. Dzisiaj będzie tu na tyle wiele osób, że nawet nie zamienię z nią słowa. Na samą myśl o dzisiejszej imprezie, na twarz wchodzi mi figlarny uśmieszek. Wszyscy ostro się zabawimy i będzie mnóstwo niezłych dziewczyn. Już widzę jak moi kumple się o nie "zatroszczą".
Usiadłem na łóżku i miałem zamiar szybko i ostatecznie podjąć decyzje związaną z Jenny. Potarłem obie ręce o siebie, starając się racjonalnie myśleć. Uśmiechnąłem się pod nosem, wypowiadając ciche TAK.
Szybko wstałem, zabrałem z krzesła moją czapkę i wybiegłem z domu. Mam nadzieję, że jeszcze ją złapię.
Muszę, w końcu co MI się nie udało?
Biegałem po parku próbując ją znaleźć. Nagle zobaczyłem znajomą sylwetkę. Zwolniłem, przyglądając się dziewczynie. Tak, to była ona. Powoli zacząłem się do niej zbliżać. Siedziała na ławce, wpatrując się w swój telefon. Będąc na tyle blisko, oplotłem ją rękami od tyłu, na co ona momentalnie się odwróciła. Na jej ciepłym, miękkim ciele pojawiły się dreszcze. Dziewczyna wpatrywała się we mnie przez chwilę nic nie mówiąc, a ja nadal oplatałem dłońmi jej ciało.
- Trochę się spóźniłeś - powiedziała z wyrzutem, nie zmieniając swojej pozycji.
- Musi ci bardzo zależeć skoro nadal tu jesteś, kochanie. - wyszeptałem jej do ucha. Za każdym razem to sprawiało, że dostawała gęsiej skórki. Lubiłem jak zawstydzała się przez moje słowa, ton i ruchy.
Jenny jedynie pokręciła przeczącą głową, jakby nie była wstanie zrobić nic innego. Rozśmieszyło mnie to. Zacieśniłem uścisk na jej talii, a następnie ją puściłem. Zauważyłem widoczną ulgę na jej twarzy, co mnie zdziwiło. Usiadłem koło niej. Ona cały czas mi się przyglądała.
- Co jest? - spytałem zdziwiony jej ciągłym spojrzeniem na mnie.
Jenny przekręciła się w moją stronę, krzyżując nogi na ławce.
- Zawsze jesteś taki dla dziewczyn? - przymrużyłem oczy, starając się ją zrozumieć.
- Jaki? - spytałem zupełnie zaskoczony jej wcześniejszymi słowami.
- Zawsze je uwodzisz? jeśli w ogóle można to tak nazwać... Pewnie tylko je wykorzystujesz, a potem zostawiasz i mieszasz je z błotem. One łudzą się, że jesteś tym jedynym. Komplementujesz, całujesz, przytulasz od tyłu, ale to tylko pozory, bo tak naprawdę są ci potrzebne wyłącznie do jednego! - ostatnie słowa wypowiedziała prawie krzycząc, jakby wpadła w jakiś trans. Każde słowo wypowiadała sucho, bez jakichkolwiek uczuć. Słysząc każde, jej kolejne zdanie byłem coraz bardziej zaskoczony.
- Co ty o mnie wiesz suko? Radzę ci uważać, bo nawet nie wiesz w co się właśnie wpakowałaś. - przysunąłem się do niej i mocno chwyciłem ją za nadgarstki. Ostro wpatrywałem się w jej oczy, chcąc wyszukać jakiejś odpowiedzi. - myślisz, że jesteś taka mądra, silna? - uśmiechnąłem się sarkastycznie. - zapewniam cię, że jesteś jak każda inna szmata, z którymi się już pieprzyłem.
Oczami Jenny:
Byłam przerażona. Nie miałam pojęcia, ze moje słowa tak go wkurzą. Chciałam po prostu wyładować moją złość.
Twarz Nialla zupełnie zmieniła wyraz. Jego oczy stały się ciemniejsze, a wszystkie mięśnie napięły się. Jego dłonie mocno zacisnęły się na moich nadgarstkach. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić, chciałam, żeby mnie puścił, zostawił i nigdy nie wracał. W tym momencie po prostu się go bałam. Nie myślałam, że może być zdolny do czegoś takiego.
- Przepraszam. - cicho wyszeptałam. Nie miałam, ani siły ani odwagi wypowiedzieć tego głośniej.
Niall słysząc to trochę złagodniał i zmniejszył nacisk na moje nadgarstki. W jego oczach nadal było widać złość. Korzystając z okazji wyślizgnęłam się z jego dłoni i szybko wstałam z tej cholernej ławki. Blondyn nadal tam siedział przypatrując się uważnie moim ruchom. Moje ciało drżało, a ręce stały się zimne. Odwróciłam się w jego stronę, powoli idąc tyłem. - Wiesz co Niall, żałuję tego. Żałuję tego, że odważyłam powiedzieć ci co myślę i żałuję tego, że w ogóle cię poznałam. Nie powinnam tu przychodzić.
Odwróciłam się z powrotem, w kierunku w którym chciałam iść. Nie czekałam na jego odpowiedź, po prostu odeszłam. Za dużo mnie to wszystko kosztowało. Moje oczy lekko się zamgliły. Myślałam, że ta znajomość potoczy się inaczej. Spojrzałam do tyłu na ławkę, na której jeszcze przed chwilą obydwoje siedzieliśmy. Nialla już tam nie było. On też po prostu odszedł. Nawet nie wytłumaczył mi dlaczego się spóźnił. To wszystko działo się tak szybko. Dobra, teraz muszę o nim zapomnieć i nie myśleć. To koniec naszej krótkiej, letniej znajomości.
Nie lubię zapominać. To sprawia, że czuję pustkę. Najgorsze jest, że to już nigdy nie powróci. Zostaną nam jedynie wspomnienia, które po jakimś czasie i tak znikną.
I tak rozmyślając dotarłam do domu. Przed wejściem sztucznie się uśmiechnęłam. Nie mogę być smutna, nie chcę, żeby ciocia to zobaczyła. Znowu zaczną się pytanie co się stało. Mam jej powiedzieć, że umówiłam się z chłopakiem, którego w ogóle nie znałam, a on prawie mnie pobił. Jedyne co mi zostaje to założyć maskę i iść dalej.
- Cześć ciociu. Udała ci się dzisiejsza randka? - powiedziałam wchodząc do domu. Zauważyłam, że moja ciocia siedzi na kanapie, ogląda jakąś komedie romantyczną i objada się lodami. Taaa czyli wyszło nie najlepiej.
- Cześć skarbie. Wiesz co, Jack to kompletny idiota! - wypowiedziała te słowa, po czym spytała. - A ty nie powinnaś być na imprezie? - zmierzyła mnie pytającym wzrokiem.
- Jakoś nie wyszło. - powiedziałam smutno i poszłam na górę do pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam w poduszkę. Zamknęłam oczy, dokładnie przypominając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia. Moje nadgarstki były zaczerwienione i nadal bolały.
Nagle poczułam, że coś w mojej kieszeni drga. Wyciągnęłam telefon, a następie przejechałam palcem po wyświetlaczu. Na ekranie pokazał się napisz "wiadomość od Niall". Widząc to zamarłam. Nie chciałam czytać co ten dupek do mnie zapisał. To był koniec znajomości. Nie chcę, żeby to co dzisiaj wydarzyło się jeszcze raz. Niestety moja ciekawość była silniejsza i postanowiłam przeczytać SMS'a od Nialla.
*Myślisz, że dam ci spokój? To dopiero początek piękna. xx*
Hej! Cieszę się, że czytacie i że się podoba. Piszcie jak wam się podoba ten rozdział, bo szczerzę to dzisiaj nie miałam weny ;/
Subskrybuj:
Posty (Atom)